Na stopach przez swiat

Radość, wartość, zmiana – „Na STOPach przez świat”

Marcin M. z Iławy, miejscowości na Zachodnich Mazurach, od swoich 18. urodzin fascynuje się podróżami i jak twierdzi jest od nich uzależniony. Na początku udowadniał sobie, że może dojechać na drugi koniec Europy, teraz jego celem była m.in. jak mówi, integracja mieszkańców swojej miejscowości wokół tego pozytywnego wydarzenia, jakim była jego podróż nad Bajkał. 53 dni, 16.000 kilometrów, 2,2 milionów wyświetleń jego relacji – to tylko kilka z jego osiągnięć… Osiągnął więcej niż myślał, bo zawędrował na STOPa także na Mur Chiński i do Wietnamu.

Marcin obecnie świętuje swój bezpieczny powrót i dzieli się swoimi przygodami, doświadczeniami i wnioskami z podróży na spotkaniach w większych i mniejszych miejscowościach. I wprawdzie nie to jest takie nadzwyczajne, podróżników tego rodzaju jest obecnie coraz więcej, zwą ich „backpackers’ami” (od słowa „backpack” – plecak), ale to że Marcin z niewielkiej Iławy dał radę zobaczyć w tak krótkim czasie tak wiele to jest jak najbardziej powód do radości nie tylko Iławian.

  • „Backpacking” czyli podróżowanie z plecakiem, niezależne, niskokosztowe, najczęściej do innych krajów jest modne szczególnie do krajów, gdzie można żyć za niewielkie pieniądze, azjatyckich, południowo-amerykańskich, ew. także wschodnioeuropejskich. Więcej o backpackingu i innych jego odmianach np. dla bogatych przeczytasz tutaj.

RADOŚĆ I WSPÓŁPRZEŻYWANIE

Radość z jego sukcesu widoczna jest w komentarzach na facebooku, podczas spotkań. Chociaż przez jakiś czas wielu ludzi cieszy się radością młodego podróżnika, świętuje z nim.

Marcin opowiadał także o kilku niebezpiecznych wydarzeniach i jego powrót mógł nie skończyć się szczęśliwie. Tym bardziej współprzeżywanie i współcieszenie się jest tutaj jak najbardziej zrozumiałe. Tylko czy możliwe jest cieszenie się z czyjegoś sukcesu bez porównywania się? Po niektórych komentarzach na facebooku widać, że raczej nie.

PODRÓŻ A WARTOŚCI

Przy tym Marcin wydaje się bardzo szczery i idealistyczny. A wyznanie, że podczas podróży zastanawiał się nad sensem życia, wartościami, zasadami, zbliżyło go mentalnie do wielu odbiorców. Marcin jest, jak wspomniał, osobą religijną, i podczas podróży zbliżył się również do Boga.

Marcin tryska pozytywnymi emocjami, jasno przyznaje, że nie lubi uogólniać, używać stereotypów. Podróż nauczyła go doceniać drobne gesty. Podróż, często w pojedynkę, na pewno sprzyja refleksji.

I tu moja refleksja: głębokie wyciszenie jest na pewno także możliwe bez podróżowania. Zwłaszcza, że w takiej STOPowej podróży jesteśmy często zdani na innych ludzi i zmuszeni do kontaktu z nimi.

Ponadto Marcin podczas podróży specjalnie dzielił się z ludźmi obserwującymi go w Internecie pozytywnymi emocjami, które udzieliły się także słuchającym go podczas spotkań ludziom. Pewnie dlatego ma ponad 10 tys. obserwujących na facebooku i sale wypełnione po brzegi podczas spotkań (ich lista tutaj).

REFLEKSJA. ZMIANA A ENERGIA

Celem Marcin poza refleksją, którą oceniam raczej jako produkt uboczny jego podróży, było wywarcie wpływu na inne osoby. I rzeczywiście jego pozytywna energia sprawia, że przyciąga on do siebie ludzi jak magnez. Na koniec spotkania zachęcał, aby nie dać się zbić z tropu ludziom, którzy wątpią w nasze plany, czy podcinają nam skrzydła, bo zawsze się tacy znajdą. Dlatego pewnie zyskał sobie przychylność osób otwartych na marzenia.

Zapamiętałam też to trafne porównanie jego osoby do motyla, którego każdy chce podziwiać, bo nie każdy może nim być, ale przy okazji przytoczę inny cytat, autorstwa C. Ahern, „kiedy gąsienica myślała, że świat się skończył, stała się motylem”.

Czy wartością jest zatem zmiana?

Każda podróż, także np. ta do i z ciekawej pracy, się kiedyś kończy i presja i uzależnienie od emocji, adrenaliny pchają nas do nowych wyzwań, które wypierają wyciszenie i refleksję. Prawdziwa równowaga jest jednak również niemożliwa, bo życie to raczej sinusoida dobrych i innych doświadczeń, z których można tylko wyciągać systematycznie wnioski.

Podczas spotkania Marcin wymienił kilka „wartości dodanych”, płynących dla niego z tej podróży. Dla mnie największą wartością dodaną z tego spotkania był impuls do zastanowienia się nad wartościami w życiu tego młodego człowieka i moim. Najbardziej cenię sobie teraz energię, którą inni dzielą się ze mną i którą ja chcę sensownie gospodarować i spożytkować.

A Ty co cenisz najbardziej i z czego się najbardziej cieszysz obecnie w swoim życiu?

Wpis bierze udział w Karnawale Blogowym Kobiet. A dokładnie w #9 Edycji: ŚWIĘTOWANIE. Temat tej edycji został zaproponowany przez Marzenę Tajchman, prowadzącą bloga Części Wspólne (www.czesciwspolne.pl).

Receive Updates

No spam guarantee.

  • Marzena

    To racja, że nowe wyzwania często wypierają czas na wyciszenie. Dlatego cieszę się, że z listopadową szarością, będę miała więcej czasu właśnie, żeby lekko wyhamować.
    Bardzo podoba mi się podejście Marcina, żeby świętowaniem i swoimi doświadczeniami się dzielić. W końcu czym się dzielić, jeśli nie dobrymi emocjami.
    Witaj w listopadowej edycji Karnawału Blogowego Kobiet! Cieszę się, że wzięłaś w niej udział.
    Pozdrawiam

    • agakud

      Tak, wspólne cieszenie się z sukcesów jest ważne, widziałam, że uczestnicy spotkania rzeczywiście przeżywali „przygody” Marcina i cieszyli się razem z nim ze szczęśliwych wydarzeń. A Karnawał Blogowy to świetna inicjatywa, szkoda, że tak późno go odkryłam, ale nigdy nie jest za późno!

  • Julia

    „I tu moja refleksja: głębokie wyciszenie jest na pewno także możliwe bez podróżowania” – tak, ja np. nadal nad tym pracuję. Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda, choć muszę przyznać, że podróżować uwielbiam!
    Pozdrawiam, Julia

    • agakud

      Julio, jestem pewna, że Ci się to uda! Ja również uwielbiam podróżować, ale nigdy bym nie łączyła tych celów – podróż do wielu miejsc i chęć autorefleksji i wyciszenia, bo to samo w sobie jest sprzeczne, chyba, że podczas podróży z zasady odcinamy się od wszystkich „zbędnych” kontaktów, ale to chyba tylko tam, gdzie będziemy również samowystarczalne/-i. Przy okazji, widzę, że podejęłaś podobną refleksję na swoim blogu ostatnio. Czuję duchową bliskość!

  • Magda

    Ah, Indie! Tam to ja kiedyś wrócę :) O takich podróżnikach czytam z przyjemnością :)

  • Wszystko co zbliża do Stwórcy jest prawdą, a co oddala kłamstwem

    • To bardzo głębokie spostrzeżenie, dało mi ono wiele do myślenia…

  • Chciałam tylko napisać, że Marcin zdobył 13 grudnia główną nagrodę na Festiwalu Studenckie Spotkania Podróżnicze – Menażki 2015, organizowanego na Uniwersytecie Gdańskim! Bardzo zasłużona nagroda! Tutaj jego refleksja na ten temat: https://www.facebook.com/milystop/photos/a.656251537778684.1073741829.652690661468105/929681967102305/?type=3, a tutaj link do Menażek: http://www.ack.ug.edu.pl/inter/kk/menazki/studenckie-spotkania-podroznicze-menazki-2015/

  • Kobietapo30

    Fascynujące, chcieć to móc. Będzie miał wiele do opowiedzenia…wnukom 😉

    • Myślę, że wnuczęta to już i książkę Marcina przeczytają i może jakiś film o jego historii obejrzą :) takim tempem idzie Marcin :)